czwartek, 12 lutego 2015

Wigilia Krwawego Pogrzebu - Wyjątkowy zakład pracy

  Zupełnie zwyczajny dzień rozpoczął się właśnie w nie zwyczajnym zakładzie pracy... Tak właśnie "Wigilia Krwawego Pogrzebu" budzi się do życia.
DRRRRYŃ... DRRRRYŃ... rozległ się głośny dźwięk budzika w moim pokoju. Niechętnie otworzyłam oczy i spojrzałam na drugie łóżko ustawione równolegle do mojego. Shailene już wstała.
- Heeeej - ziewnęłam i zaczęłam zwlekać się z łóżka.
Ubrałam się w pierwsze ciuchy jakie wypadły z szafy. Dzisiaj była to jeansowa kurteczka i rurki, do tego czarny top. Do tego puchate różowe króliczki na nogi.
- Mamy kogoś na dzisiaj? - zapytałam mojej współlokatorki.
- A ja mam wiedzieć? - odparła.
- W takim razie idę budzić Argo... - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Zeszłam piętro niżej i zapukałam do gabinetu naszej dyrektorki i księgowej w jednej.
- Proszę - usłyszałam ze środka.
Weszłam do środka i zobaczyłam Ernę w białym szlafroku w różowe owieczki i z wielkim kubkiem kawy, uzupełniającą te wszystkie papiery.
- Hej! - przywitałam się. - Mamy kogoś na dzisiaj?
- Czeeeeść - ziewnęła i otworzyła swój podręczny kalendarzyk. - Tak, są umówieni na 12.
- Dzięki! - powiedziałam i wyszłam.
Tym razem zbiegłam na parter. Wyszłam tylnymi drzwiami na niewielki cmentarz w centrum, którego znajdowała się mała kanciapa. Mieszkanie Argony. Podbiegłam szybko i mocno zapukałam. Żadnej odpowiedzi. Zapukałam jeszcze mocniej. Wciąż brak reakcji.
- Wstawaj Argo! - dalej nic. - Bo pójdę do trumniarni i poniszczę ci wszystkie trumny!
- Drzwi są zamknięte! - dobiegł mnie głos ze środka.
- To wyważę je!
- Są pancerne!
- CO?! Kto normalny daje drzwi pancerne do trumniarni?! - wrzasnęłam.
- Normalny? Nie wiem. Ja daję. - odpowiedziała mi Argona wychodząc ze swojej budy. Miała ona długie czarne włosy i czerwone oczy, a ubrana była w dziwaczną sięgająca do ziemi czarną sukienkę.
- Tuturuu - przywitała się dziwacznie jak zwykle.
- Tutururu trututututu - wywróciłam oczami.
Razem poszłyśmy do głównego budynku. Od razu skierowałyśmy się do jadalni znajdującej się na pierwszym piętrze. Wszyscy już siedzieli przy stole. Mówiąc wszyscy miałam na myśli pracowników. A było nas dokładnie 12. Każdy miał swoją unikalną funkcję. WL był klaunem. Hoi wabiła potencjalnych klientów. Kashari... Odprawiał pogrzeby. Narcyza była nasza ogrodniczką, a Erna dyrektorką i księgową. Argona robiła trumny i była grabarzem. Ookami opiekowała się krukami. Mg była uroczą recepcjonistką. Vi zajmowała się ubraniami, a Assumi gotowała. Shailene była naszą morderczynią. Aż w końcu ja - agentka ds. kontaktu z klientami. Moja praca zdecydowanie normalna nie była. A mój zakład pracy tym bardziej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz